Jazda na rowerze to chyba jeden z najprostszych sportów. Chyba każdy za młodu uczył się jeździć. Różnie mi to wychodziło, ale w końcu przyszedł taki czas, że załapałam jak to wszystko ze sobą skoordynować. Po wielu latach postanowiłam do tego wrócić.

Nie ma to jak przejażdżka rowerem. Można się wyciszyć, wypocząć, zrelaksować. Odgrzebałam rower z piwnicy. Wciąż tam był, co prawda w nie najlepszym stanie, ale był. Wystarczyło go trochę wyczyścić, nasmarować, napompować koła i w drogę. Pogoda była idealna, wprost wymarzona na przejażdżkę. Odjechałam już spory kawałek od domu. I nagle słyszę jakieś dziwne tarcie. O co chodzi? Oglądam się na lewo i prawo. W końcu zsiadam z roweru. Stało się najgorsze. Pękła mi dętka.

Nigdy nie przyszło mi do głowy, że w rowerze tak samo jak w samochodzie trzeba być przygotowanym na wiele ewentualności i posiadać zestaw ratunkowy. Niestety tym razem nie byłam przygotowana na taki wypadek i nie miałam ze sobą zestawu ‚małego rowerzysty’. Nie pozostało mi nic innego jak zsiąść z roweru i pomaszerować do domu na piechotę. Naprawdę był to spory kawałek. Wracałam chyba ze dwie godziny.

Teraz już wiem, że na każdą wyprawę rowerową muszę być przygotowana. Nie mam tu na myśli tylko wody, filtru UV czy jakiejś przekąski, ale przede wszystkim zestaw ratunkowy dla swojego roweru. Jeszcze tego samego dnia udałam się do sklepu rowerowego po zakup zapasowych dętek, małej podręcznej pompki i uniwersalnego zestawu kluczy. Teraz już jestem gotowa na każdą wyprawę. Człowiek uczy się na błędach. Dobrze, że ten niewiele mnie kosztował.